Szkło, światło i złoto. Nowa instalacja Baranska Design w The Abu Dhabi EDITION
Szkło lubi światło. Przepuszcza je, odbija, załamuje, potrafi niemal zniknąć, by za chwilę rozbłysnąć tysiącem refleksów. Tę jego zmienną naturę doskonale zna i od lat świadomie wykorzystuje w swoich realizacjach Edyta Barańska. Jednak są miejsca, w których nawet dobrze znany materiał potrafi zaskoczyć. Tak było i tym razem.
Po spektakularnej realizacji w Dubai Mall Edyta Barańska po raz kolejny została zaproszona do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Tym razem, ponownie przy współpracy z Art in Public Space - partnerem znanym już z wcześniejszego projektu w Dubaju, miała stworzyć instalację dla jednej z najbardziej prestiżowych lokalizacji Abu Dhabi – pięciogwiazdkowego hotelu The Abu Dhabi EDITION. I choć skala przedsięwzięcia była równie imponująca, charakter realizacji okazał się zupełnie inny. Zamiast setek ptaków unoszących się pod kopułą powstały trzy monumentalne kule, które wypełniły wysokie hotelowe atrium blaskiem, złotymi refleksami i tysiącami drobnych szklanych form. Największa z nich ma aż 5 metrów średnicy, dwie pozostałe po 4,5 metra. Zawieszone wysoko pod przeszklonym dachem, w sięgającym około 26 metrów atrium, są widoczne niemal z każdej kondygnacji hotelu. I choć ich rozmiar trudno przeoczyć, wcale nie on robi tu najmocniejsze wrażenie. Znacznie bardziej uwagę przyciąga ich lekkość i sposób, w jaki zmieniają się wraz z wpadającym światłem.
– Widok jest niesamowity, bo kule łapią światło słoneczne i w dzień po prostu mienią się tak, jakby były podświetlone. Szkło z jednej strony odbija światło, z drugiej pozostaje transparentne, pojawiają się bliki, a do tego refleksy na podłodze. W połączeniu ze szklanym dachem daje to takie wrażenie, jakby kule były rozświetlone od środka – mówi Edyta Barańska.
Tysiące szklanych kwiatów
Zanim jednak szklane kule zawisły pod dachem The Abu Dhabi EDITION, trzeba było nie tylko nadać realny kształt wizji inwestora, ale przede wszystkim znaleźć formę, która przy tak dużej skali zachowa lekkość i nie zdominuje eleganckiej przestrzeni hotelu. Odpowiedzią okazały się Sea Flowers – niewielkie, organiczne szklane elementy dobrze znane z wcześniejszych realizacji Baranska Design.
– Klient chciał stworzyć kulę z wielu drobnych elementów i wtedy zaproponowałam nasze Sea Flowers. Ponieważ w naszej technologii nie mogłam wykonać jednej pełnej, zamkniętej kuli, wymyśliłam, że zrobimy ją z dwóch części. Przygotowaliśmy model, wysłaliśmy go do akceptacji i zaczęliśmy pracować nad kolorystyką – opowiada artystka.
Tak narodziła się forma, która z jednej strony zachwyca skalą, z drugiej zaś zachowuje niezwykłą lekkość. Bo to, co z daleka wygląda jak trzy pełne, niemal idealnie zamknięte kule, z bliska okazuje się kompozycją złożoną z tysięcy pojedynczych elementów. W największej kuli jest ich blisko trzy tysiące, w dwóch mniejszych po około dwa tysiące. Każda zachowuje własny kształt i strukturę, jednak dopiero ich powtarzalność buduje całość.
Biel, złoto i bursztyn
Nie bez znaczenia była także sama lokalizacja hotelu, położonego nad wodą. Sea Flowers już swoją nazwą przywołują skojarzenia z podwodnym światem, jednak bez dosłowności czy oczywistych morskich skojarzeń. Ich organiczne formy stały się raczej delikatnym nawiązaniem do otoczenia, wpisanym w elegancką stylistykę hotelu, a o ich charakterze decydują przede wszystkim światło i kolorystyka.
Ta ostatnia została oparta na połączeniu bieli, transparentności oraz ciepłych odcieni złota i bursztynu. W centrum kule pozostają jaśniejsze i bardziej przezroczyste, natomiast ku obrzeżom stopniowo nabierają cieplejszej barwy. W kompozycji wykorzystano elementy krystaliczne, matowe, złocone i bursztynowe, dzięki czemu całość nie jest jednorodna, lecz zmienia się zależnie od kąta patrzenia i rodzaju światła. Zestawienie różnych rodzajów szkła sprawia, że instalacja żyje wraz z otoczeniem.
– Ostatecznie stanęło na tym, że kula ma być biało-transparentna od środka, a na obrzeżach przechodzić w złoto-bursztynowe odcienie. Transparentne elementy przepuszczają światło, matowe delikatnie je rozpraszają, złocone odbijają, a bursztynowe wprowadzają ciepły, szlachetny ton. Efekt zmienia się niemal z każdą godziną dnia – mówi Edyta Barańska.
Światło, które ożywia szkło
Jednym ze sprzymierzeńców artystki okazał się przeszklony dach atriumu. Naturalne światło wpada do wnętrza z góry, przenika przez szklane elementy, odbija się od ich powierzchni i tworzy na podłodze zmieniające się refleksy. W zależności od pory dnia jedne fragmenty instalacji stają się bardziej wyraziste, inne niemal znikają, ustępując miejsca kolejnym.
- Słońce stało się tu częścią kompozycji, na którą szkło nieustannie reaguje. Raz pozostaje niemal niewidoczne, za chwilę zaczyna migotać, odbijać złoto i tworzyć świetlne smugi na otaczających powierzchniach. Dzięki temu kule, choć nieruchome, nieustannie się zmieniają. Za każdym razem można dostrzec w nich coś innego – podkreśla.
Kula w kuli
Wieczorem dzieje się coś zupełnie innego. Światło, które wcześniej docierało do instalacji z zewnątrz, zaczyna pojawiać się w jej wnętrzu. W dużych kulach ukryto bowiem mniejsze, wydmuchiwane szklane formy, które za dnia praktycznie giną pośród tysięcy Sea Flowers i dopiero po zmroku ujawniają swoją obecność.
– W środku są jeszcze mniejsze, wydmuchane szklane kule, które świecą. W dzień mają tam właściwie ginąć, są niemal niewidoczne. Natomiast wieczorem, kiedy się je zapala, tworzą taką kulę w kuli. Kula w kuli z kulek – mówi Edyta Barańska.
To właśnie ten moment najlepiej pokazuje, jak wielowymiarowa jest cała realizacja. Za dnia delikatna, bardziej transparentna i zależna od naturalnego światła, po zmroku nabiera głębi i staje się bardziej nastrojowa. Wewnątrz jednej formy pojawia się druga, a szkło, które wcześniej przepuszczało i odbijało słońce, zaczyna reagować na światło płynące z samego środka kompozycji. To sprawia, że instalacja ma właściwie dwa oblicza – dzienne i wieczorne – a każde z nich buduje zupełnie inne wrażenie.
Sztuka w sercu hotelu
Nieprzypadkowe jest także umiejscowienie instalacji. Centralne atrium otwiera się przez całą wysokość budynku, podczas gdy pokoje rozmieszczone są wokół tej przestrzeni. Dzięki temu kule nie są oglądane wyłącznie z poziomu lobby. Towarzyszą gościom także wtedy, gdy wychodzą z pokoi, przemieszczają się między kondygnacjami czy spoglądają w dół z wyższych pięter.
– Hotel jest tak skonstruowany, że pokoje wychodzą właśnie na atrium, a klatka schodowa również jest otwarta na tę przestrzeń. Dzięki temu każdy, kto wychodzi z pokoju, od razu widzi kule – opowiada Edyta Barańska.
Każda z tych perspektyw pokazuje instalację inaczej. Z poziomu lobby dominuje jej skala i wysokość zawieszenia, z wyższych kondygnacji można dostrzec strukturę i sposób, w jaki tysiące drobnych elementów tworzą pełną formę. Dochodzi do tego zmienne światło, dzięki któremu kompozycja właściwie nigdy nie wygląda identycznie.
W rezultacie szklane kule nie są jedynie dekoracją reprezentacyjnej przestrzeni hotelu. Stają się jej integralną częścią, obecną w codziennym doświadczeniu miejsca i przyciągającą wzrok niezależnie od tego, z którego poziomu się na nie patrzy.
Lekkość, za którą stoi inżynieria
Choć efekt końcowy jest niezwykle lekki, za realizacją stoi skomplikowany proces projektowy i techniczny. Powstały modele 3D, wizualizacje i próbki kolorystyczne, a każdy z elementów trzeba było sprawdzić nie tylko pod względem estetycznym, ale również konstrukcyjnym. Ważne było choćby takie rozmieszczenie szkła, aby poszczególne elementy nie stykały się ze sobą, nie uderzały o siebie i nie powodowały hałasu.
Wszystkie szklane formy powstały w Polsce, skąd zostały przetransportowane do Abu Dhabi. Największym wyzwaniem okazał się jednak montaż.
– Z jednej strony mieliśmy dość dużą swobodę projektową, ale z drugiej pojawiły się bardzo poważne ograniczenia techniczne związane z samym montażem. Nie dało się tam wjechać żadnym ciężkim sprzętem. W Dubai Mall mogliśmy wykorzystać dźwig, natomiast tutaj musieliśmy znaleźć zupełnie inne rozwiązanie – wspomina projektantka.
Okazali się nim alpiniści przemysłowi. Ekipa z Polski przygotowywała kolejne elementy na poziomie podłogi, podczas gdy alpiniści podwieszali je wysoko pod szklanym dachem atrium. Już na miejscu zdecydowano także o przesunięciu całej instalacji wyżej niż pierwotnie zakładano, dzięki czemu elementy konstrukcyjne można było ukryć w lamelach przy dachu.
Gdy szkło zaczyna żyć
W ten sposób techniczne zaplecze niemal znika, pozostawiając w centrum to, co w tej realizacji najważniejsze – szkło, jego delikatność, przezierność i nieustanny dialog ze światłem. Bo choć forma trzech kul została precyzyjnie zaprojektowana, ich ostateczny obraz nigdy nie jest do końca stały. I właśnie w tym jest coś, co łączy tę realizację z wcześniejszym projektem w Dubai Mall. Tam przypadkowy ruch powietrza wprawił szklane ptaki w subtelne wirowanie. Tutaj podobną rolę przejęło światło. W obu przypadkach do precyzyjnie zaprojektowanej formy dołącza element, którego nie da się całkowicie zatrzymać ani powtórzyć. Ta zmienność najlepiej jednak oddaje charakter instalacji Baranska Design. Bo w pracach Edyty Barańskiej szkło nie służy jedynie do tworzenia formy. Najciekawsze staje się wtedy, gdy zaczyna pracować ze światłem, przestrzenią i emocjami.
Zdjęcia: Baranska Design
Data publikacji: 25.08.2026
Zaloguj się jako Użytkownik aby móc dodawać komentarze.
«
»
«
»









































































































